„Ekolodzy oszukują ludzi w sprawie zmian klimatu”

7 08 2009

Pojawił się kolejny, ciekawy wywiad z prof. Zbigniewem Jaworowskim- tym razem na łamach gazety „Polska”.

Gorąco polecam!

Poniżej zamieszczam krótki fragment:

Z prof. Zbigniewem Jaworowskim zajmującym się badaniem skażeń ludności i globu oraz zmianami klimatu rozmawia Agaton Koziński.

Skąd Pan wie, że człowiek nie odpowiada za globalne ocieplenie?

Z literatury. W latach 70. zacząłem badać stężenie pierwiastków ciężkich na świecie, m.in. ołowiu, który wtedy uchodził za niezwykle groźny. Jego stężenie najłatwiej było badać w lodowcach. Przy okazji poznałem więc fachową literaturę z tym związaną. Zresztą w latach 70. badania nad lodowcami były bardzo popularne.

Czemu?

Dziś cały świat obawia się skutków globalnego ocieplenia wywołanego przez człowieka. W latach 70. panowała podobna psychoza – tylko przed globalnym oziębieniem. Otóż, obowiązywała wtedy teoria, że produkowane przez fabryki pyły emitowane do atmosfery utworzą nad nami parasol zasłaniający słońce. A skoro będzie ono przysłonięte, to wszyscy zaczniemy marznąć. W tamtych czasach nawet poważany „Science” publikował poważne artykuły, w których wyliczał, że słońcem będziemy się cieszyć nie dłużej niż przez 50-60 lat. Później zamarzną rzeki, morza, oceany. Zwolennikiem tej teorii był m.in. znany klimatolog Steven Schneider, który dziś jest jednym z najgorętszych orędowników teorii globalnego ocieplenia.”

Reszta wywiadu:

LINK


Działania

Information

61 responses

8 08 2009
pd

Szczerze? Cytowanie takiego „eksperta” od klimatu, jakim jest Jaworowski, moze tylko blogowi zaszkodzic. Jaworowski jest radiologiem, nie klimatologiem. Zreszta ostatnio wyraznie widac, ze ekspertami od klimatu stali sie lekarze, ekonomisci i dziennikarze – zastanawiajace.

„Znajomosc” przez Jaworowskiego poziomu CO2 to jedna wielka bajka. Powoluje sie on najczesciej na badania niejakiego Ernsta Becka. Beck wymyslil sobie takie oto cudo:

opierajac msie na tych danych:
http://www.biokurs.de/treibhaus/180CO2_supp.htm

Widac gigantyczne wahania poziomu CO2 w ciagu 10 lat (100ppm). Jak idiotyczne sa to „badania” pokazuje przyklad stezenia CO2 w Paryzu:

http://www.realclimate.org/index.php/archives/2007/05/beck-to-the-future/

Po tych danych widac, ze zestawienie Becka nie ma sensu – biorac dane z samego Paryza wyjda nam znaczne skoki. Jaworowski jednak z luboscia sie na nie powoluje i jakos nie chce zauwazyc tego, ze badania te sa do bani:
http://www.polityka.pl/idzie-zimno/Text01,936,251186,18/
Wzorem Jaworowskiego i Becka proponuje rozpoczac badania pziomu CO2 na Place de la Nation w Paryzu i oglosic nagly wzrost o 150 ppm🙂

W artykule „Idzie Zimno” Jaworowski pisze:
„Wedle amerykańskich pomiarów satelitarnych w Arktyce zasięg lodu morskiego był w styczniu największy od czterech lat i przyrósł o około 2 mln km kw.”

Jak mozna byc takim ignorantem i nie przyznac, ze jest to lod jednoroczny? Ten przyrost zanikl jeszcze tego samego roku. Jaworowski o tym nie wspomnial juz nigdzie, dlaczego? Co ma na celu ta manipulacja?

„US National Climatic Data Center (NCDC) ocenia, że nad samymi lądami temperatura globu, po raz pierwszy od 26 lat, była w styczniu niższa od średniej dla tego miesiąca w XX wieku. Była to największa zmiana temperatury w ciągu roku zaobserwowana kiedykolwiek.”

Z danych HadCRU cytowanych przez samego Jaworowskiego wynika co innego, dlaczego?

„NCDC ogłosiło także, że w styczniu 2008 r. powierzchnia pokrywy śnieżnej na Półkuli Północnej była największa od 42 lat i przekraczała średnią z lat 1967-2008 o 64 proc., a na terenie Eurazji niemal o 100 proc.”

Z linku umieszczonego przez samego Jaworowskiego wynika, ze nie od 45 lat, tylko od 1985.

„Wedle amerykańskich pomiarów satelitarnych w Arktyce zasięg lodu morskiego był w styczniu największy od czterech lat i przyrósł o około 2 mln km kw. Natomiast obserwacje duńskie wskazują, że między Kanadą i Grenlandią zasięg lodów jest obecnie największy od 15 lat a jego grubość wzrosła o około 20 cm.”

No rzeczywiscie szokujace. Wg. Jaworowskiego jedna chlodniejsza zima w jedym punkcie globu jest juz przyczynkiem do tezy o globalnym ochlodzeniu. Niestety dla niego, sladu po tym lodzie juz niema. Manipulacje Jaworowskiego widac tutaj:

„W Antarktyce styczniowy lód morski stale wzrastał od około roku 1980, osiągając obecnie największy zasięg od lat trzydziestu”

Doprawdy? To znaczy, ze w styczniu 2008 bylo wiecej lodu, niz w 2003? Dodatkowo w ostatnich dwoch latach robi sie tego lodu mniej. Czy mam sie posluzyc „wielce naukowa” metoda wyznaczania trendu z ostatnich lat, jak robi to Jaworowski i niestety takze autor tego bloga?

Sprawa z lodem jest wyjatkowo prosta. Przyrost lodu w jednym roku niczego nie oznacza – lod jednoroczny jest cienki i zwykle niemal od razu ulega stopieniu latem. Dodatkowo, jesli jeden rok bedzie wyjatkowo cieply, lodu bedzie wyjatkowo malo. Bylo tak w Arktyce w 2007 – pokrywa lodowa miala wyjatkowo niska powierzchnie. Jednak taki cieply rok nie zdarza sie czesto – istota globalnego ocieplenia nie jest staly wzrost temperatury, tylko wzrost czestosci lat cieplych i spadek czestosci lat zimnych. Nikt nie mowi, ze „idzie ocieplenie, zim nie bedzie” – tak moze powiedziec tylko idiota. Mrozne zimy oczywiscie beda, tylko rzadsze. Poniewaz tak cieply rok w Arktyce jak 2007 zdarza sie nadal jeszcze dosc rzadko, wiadomo bylo, ze 2008 i 2009 beda raczej chlodniejsze, a co za tym idzie lodu bedzie nieco wiecej. Jaworowski tego nie zauwaza, albo nie chce zauwazyc.

Dalej w artykule Jaworowski wylicza liste „rekordow” zimna i podsumowuje:
„Tę litanię można ciągnąć długo. ”
Oczywiscie. Taka litania jest kazdego roku, jednego krotsza, jednego sluzsza. Zmieniaja sie tez regiony. Ale kazdego roku gdzies pada rekord zimna, gdzies rekord ciepla. Dlaczego media ostatnio lubuja sie w tych pierwszych? Nie wiem, choc mam na to teorie.

„Jeżeli uświadomimy sobie, że zgodnie z ostatnim raportem Intergovernmental Panel on Climate Change (IPCC – Międzyrządowego) z 2007 r. całe ocieplenie klimatu w ciągu XX wieku wyniosło 0,74oC, to tak gwałtowne oziębienie w ciągu jednego roku (o 0,75oC) winno nieco ochłodzić fanatyczny wręcz zapał polityków pragnących zbawiać planetę poprzez ograniczenie emisji CO2, kosztem 34 bln dolarów (do r. 2100) (Nordhaus, 2007) i destrukcję światowego systemu energetycznego. ”

Szczerze mowiac – gdzies mam ograniczanie CO2. Jak dla mnie, ograniczenie jest nie potrzebne. Natomiast nie mam gdzies manipulacji Jaworowskiego. Co ma do rzeczy jeden miesiac, do trendu stu letniego? Marzec tego samego roku mial odchylenie +0.6, dlaczego wiec Jaworowski nie napisal o „gwaltownym ociepleniu o 0.6 w ciagu trzech miesiecy?”. A no dlatego, ze doskonale wie, ze takie porownanie to bzdura i stosuje takie sztuczki tylko wtedy, gdy sa mu na reke.

Taka „litanie” na temat jaworowskiego mozna ciagnac dlugo. Sporo zarzutow znalezc mozna tutaj:

http://www.klimatdlaziemi.pl/index.php?id=209&lng=pl
http://doskonaleszare.blox.pl/2009/01/Od-roku-2000-klimat-sie-oziebia.html
http://doskonaleszare.blox.pl/2009/01/Para-wodna-to-95-99-efektu-cieplarnianego.html
http://doskonaleszare.blox.pl/2009/01/Jaworowski-o-CO2.html
http://doskonaleszare.blox.pl/2009/01/11-tysiecy-lat-zmian-klimatu.html
http://doskonaleszare.blox.pl/2009/02/Jaworowski-o-CO2-runda-druga.html
http://doskonaleszare.blox.pl/2009/02/Czy-grozi-nam-nowa-epoka-lodowa.html
http://doskonaleszare.blox.pl/2009/02/Globalne-ocieplenie-i-promieniowanie-kosmiczne.html

No i na koniec
„Dziś cały świat obawia się skutków globalnego ocieplenia wywołanego przez człowieka. W latach 70. panowała podobna psychoza – tylko przed globalnym oziębieniem. Otóż, obowiązywała wtedy teoria, że produkowane przez fabryki pyły emitowane do atmosfery utworzą nad nami parasol zasłaniający słońce.”

Czy Jaworowski zadal sobie proste pytanie, dlaczego tak sie nie stalo?

8 08 2009
neutralny506

Abstrachując już od tego co Pan napisał Panie Piotrze- każdy ma prawo do własnego zdania..

Szczerze? Sam Pan przyzna, że „was” czyli zwolenników GO, każda kolejna wypowiedź prof. Jaworowskiego boli – prawda?

Jak to przecież możliwe, że ktoś taki jak Jaworowski śmie wypowiadać się na temat zmian klimatu- przecież nie jest klimatologiem (z wykształcenia)?.. Jak to przecież możliwe, że ktoś tak „niekompetentny” tak zdecydowanie poruszył debatę nad zmianami klimatu w Polsce?.. No i po trzecie- jak to w końcu możliwe, że to prof. Jaworowskiego cytują dziś gazety a nie takich „ekspertów” jak np. autora bloga „doskonale szare”..

Zaiste, straszne- cóż, ale to już wasz problem. Nie mój i tym bardziej nie tego bloga.

Pozdrawiam

9 08 2009
Łukasz

Pan PiotrD zawsze był twardym zwolennikiem globalnego ocieplenia klimatu oraz wpływu CO2 na klimat, wszelkie inne publikacje, dowody były i są przez niego traktowane jak coś nieprawdziwego, głupiego. Wg Pana PiotraD przez nastepne 40 lat klimat będzie dalej podgrzewał. Z mojej oceny jesteśmy obecnie na etapie powolnej zmiany klimatu na co z pewnością ma wpływ słońce, które ma wpływ na klimat ziemi co jest już potwierdzone a niezaakceptowane przez IMGW w tym Pana PiotraD. Powiem jeszcze tylko tyle już w 2008 twierdzono że zimy 2009/2008 nie będzie, że nie spadnie śnieg, tak podawały portale powołując się na IMGW. Brytyjskie Metoffice również zapowiadało bardzo ciepłą zimę oraz wiosnę, jak było wszyscy wiemy. Notabene w tym roku też zapowiadali wyjątkowo ciepłe lato. CO2 niezmienne od dawna jest produkowane i oddawane do atmosfery, w latach małej epoki lodowcowej także, CO2 produkują samochody, rośliny, zwierzęta tak było zawsze i tak będzie. Skostniałe IMGW które nie jest w stanie przewidzeć burz na dwa dni przed ich nadejściem a prognozuje że za kilka lat temperatura wzrośnie o 5 stopni i straszy ludzią zagładą. Dane odnośnie temperatur są modyfikowane bo muszą potwierdzić te katastroficzne ocieplenie klimatu, a co za tym idzie (uzyskać ogromne środki na walke z tym ociepleniem). Dobrze że powstał Pana portal, daje on inne spojrzenia na cały klimat ziemski, spojrzenie które moim zdaniem jest bardziej realistyczne niż te bajki od IMGW czy od ekologów.

9 08 2009
pd

„No i po trzecie- jak to w końcu możliwe, że to prof. Jaworowskiego cytują dziś gazety a nie takich “ekspertów” jak np. autora bloga “doskonale szare”..”

Ostatnio onet zacytowal newsa z worldnetdaily.com. Serwisu, przy ktorym nasz „Fakt” z pomalowanym na zielono panem Bogdanem, ktorego żona lamentuje, że mąż jest kosmitą, jest ostoją normalności i rzetelności? Jak to możliwe? Media napiszą to, co stanowi „sensacje”. Czy wiadomość, że GO istnieje jest sensacją? Nie. Czy tezy Jaworowskiego są sensacyjne? Bardziej. To, że straszy globalnym ochłodzeniem już od dwudziestu lat mało kogo obchodzi. Teraz jest moda na ochłodzenie i to głównie publikują media. Media nie są zainteresowane nauką. Nigdy nie były. Mało który dziennikarz miał cokolwiek wspólnego z nauką. Często puszczają takie bzdury, od których oko bieleje.
Od kiedy warunkiem rzetelności i prawdziwości twierdzeń jest fakt, że kogoś publikują media?

„Szczerze? Sam Pan przyzna, że “was” czyli zwolenników GO, każda kolejna wypowiedź prof. Jaworowskiego boli – prawda? ”

Szczerze? Każda naciągana wypowiedź, manipulaja danymi, do której zwykły czytelnik nie może się w żaden sposób odnieść.

„Jak to przecież możliwe, że ktoś tak “niekompetentny” tak zdecydowanie poruszył debatę nad zmianami klimatu w Polsce?”

To proste. Pokazał tak zwane „fakty”, których prawdziwości nikomu nie chcę się sprawdzić. Nic dziwnego, że najsłynniejszy w Polsce jego artykuł zostal opublikowany w „Polityce”. O nic innego tam nie chodzi, a już napewno nie o naukę.

9 08 2009
pd

„Pan PiotrD zawsze był twardym zwolennikiem globalnego ocieplenia klimatu oraz wpływu CO2 na klimat, wszelkie inne publikacje, dowody były i są przez niego traktowane jak coś nieprawdziwego, głupiego. Wg Pana PiotraD przez nastepne 40 lat klimat będzie dalej podgrzewał. Z mojej oceny jesteśmy obecnie na etapie powolnej zmiany klimatu na co z pewnością ma wpływ słońce, które ma wpływ na klimat ziemi co jest już potwierdzone a niezaakceptowane przez IMGW w tym Pana PiotraD.”

Chyba nie do końca czytuje Pan stanowisko IMGW w tej sprawie. Nie wie Pan pewnie również, że ponieważ od lat 80-ych XX wieku nie istnieje już korelacja pomiędzy globalną temperaturą a aktywnością Słońca, sami zwolennicy tej teorii przenieśli się ze Słońca na promieniowanie kosmiczne.
O braku korelacji pisze sam Svensmark i Christensen w
http://www.space.dtu.dk/upload/institutter/space/research/sun-climate/full_text_publications/comment%20to%20eos_28_sept_04.pdf

„Powiem jeszcze tylko tyle już w 2008 twierdzono że zimy 2009/2008 nie będzie, że nie spadnie śnieg, tak podawały portale powołując się na IMGW. ”

ROTFL😀
1) IMGW nie publikuje sezonówek. Są one produktem płatnym.
2) IMGW nie publikuje sezonówek latem – tylko przed samą zimą. Taka sezonówka jest na trzy miesiące wprzód.
3) IMGW określiło zimę jako zimę w normie.
4) Fakt i Superexpress publikuje „prognozy” sezonowe albo jako swój własny wymysł, albo z niejakiego biura PRO-Gem z Gdyni.
5) Onet i inne portale czesto przeklejają często z superexpr. i faktu.

Typowe jest też dodanie zdania dziennikarza do zdania meteorologa.

„Brytyjskie Metoffice również zapowiadało bardzo ciepłą zimę oraz wiosnę, jak było wszyscy wiemy. Notabene w tym roku też zapowiadali wyjątkowo ciepłe lato. ”

Grudniowa prognoza MetOffice mówiła o „normalnej” zimie:

Majowa prognoza mówiła o ciepłym lecie

Lato póki co się nie skończyło, w tej chwili miesiące czerwiec+lipiec są nieco powyżej normy. Rozumiem, że to może być dla Pana szok, ale normalna średnia temperatura lipca w Polsce to 18 stopni, nie w pobliżu 20.

„CO2 niezmienne od dawna jest produkowane i oddawane do atmosfery, w latach małej epoki lodowcowej także, CO2 produkują samochody, rośliny, zwierzęta tak było zawsze i tak będzie.”

W latach MEL samochody wypuszczały CO2?

„Skostniałe IMGW które nie jest w stanie przewidzeć burz na dwa dni przed ich nadejściem a prognozuje że za kilka lat temperatura wzrośnie o 5 stopni i straszy ludzią zagładą. ”

To naprawde idealnie dokumentuje stan Pana wiedzy, szczególnie o IMGW🙂 Prosze mi pokazać miejsce, gdzie IMGW straszy, że za kilka lat temperatura wzrośnie o 5 stopni🙂

„Dane odnośnie temperatur są modyfikowane bo muszą potwierdzić te katastroficzne ocieplenie klimatu, a co za tym idzie (uzyskać ogromne środki na walke z tym ociepleniem). ”

O wiele mniejsze, niż na walkę z ociepleniem wydaje Exxon Mobile. Ale widać, ze jest to to walka w innym stylu😀

„Dobrze że powstał Pana portal, daje on inne spojrzenia na cały klimat ziemski, spojrzenie które moim zdaniem jest bardziej realistyczne niż te bajki od IMGW czy od ekologów.”
🙂

9 08 2009
neutralny506

Panie Łukaszu: Dziękuję za miłą opinię.

Co do tendencyjnych prognoz brytyjskiego MetOffice- pełna zgoda. Co roku zapowiadają ciepłe zimy i lata (najbliższa zima według ich prognoz ma też być oczywiście ciepła- szok!). A sprawdzalność? Ostatnio wyjątkowo mizerna. Może właśnie dlatego traca dotacje?

Co do modyfikacji danych, okazuje się, że i CRU nie pozostaje w tyle za innymi :)- polecam zapoznać się z tymi materiałami:

http://www.climateaudit.org/?p=6627

http://www.climateaudit.org/?p=6654
http://www.climateaudit.org/?p=6673

Co do działań lub anty-działań IMGW- kilkanaście dni temu ogłosili, że „nie prowadzą misji publicznej” nie muszą więc informować zwykłych obywateli przed nadchodzącymi zagrożeniami.. (?!)

9 08 2009
pd

„Co do modyfikacji danych, okazuje się, że i CRU nie pozostaje w tyle za innymi🙂 – polecam zapoznać się z tymi materiałami: ”

Nie dziwne, biorąc pod uwagę stan bazy GHCN na której bazuje CRU. Wiele rzeczy należy z niej wyrzucić i nie dziwie się, że jest to robione. To seria GHCN dla Warszawy
http://www.gfspl.rootnode.net/12375ghcn.txt

Styczen 1956 mial srednia -1,4, czy -9,7?

6351237500011956 -97 -121 -6 101 144 170 173 173 134 85 -18 -18
6351237500001956 -14 -122 -14 59 128 173 174 155 123 81 -6 -2

Analizując dalej GHCN widać, że przed 1989 dane są zawyżane – średnie zimowe są zaniżane, letnie zawyżane. Ogólnie błąd jest „in plus”, stąd w bazie przed 1989 pojawiają się takie kwiatki , jak średnia roczna 11,5, mimo, że wg. IMGW było to 9,6.

„Co do działań lub anty-działań IMGW- kilkanaście dni temu ogłosili, że “nie prowadzą misji publicznej” nie muszą więc informować zwykłych obywateli przed nadchodzącymi zagrożeniami.. (?!)”

Dzień Dobry panie Kowalski. Tu dzwoni IMGW. Będzie burza. Proszę uważać.
Tak by to miało wyglądać? Zadaniem IMGW jest przekazywanie ostrzeżeń do władz lokalnych, sztabów antykryzysowych etc. To stamtąd informacja powinna być przekazywana dalej.

O możliwych burzach z gradobiciem i wiatrem 100km/h była informacja w onecie o 7 rano.
http://wiadomosci.onet.pl/2013577,11,item.html
Nikogo to jednak nie interesuje.

9 08 2009
pd

Jeszcze o aktualnej prognozie MetOffice. Nie zapowiadają szczególnie ciepłej zimy, bo jeszcze jej niema nawet w prognozach. Są dla późnej jesieni (+4 miesiące). I nie jest to szczególne ciepło:

– Średnia z wiązek (Ensemble Mean) jedynie +0.5 stopnia dla miesięcy Paz-Lis-Gru
– Prognoza probabilistyczna dla Paz-Lis-Gru:
50% dla powyzej normy
30% dla normy
20% dla ponizej normy.

Proszę więc nie pisać bzdur o tym, że MetOffice wysunęło prognozy na ciepłą zimę, bo takowych jeszcze niema. Są za to tzw. „Early Indications”, co w żadnym razie za prognozę uznać nie można. A te early indications mówią iż:

„Early indications are that winter temperatures are likely to be near or above average over much of Europe including the UK. For the UK, Winter 2009/10 is likely to be milder than last year.”

Czyli, że zima będzie w pobliżu, lub powyżej normy w znacznej części Europy, w UK cieplejsza od poprzedniej. I tyle. Na prawdziwą prognozę MetOffice musimy poczekać jeszcze 2 miesiące.

9 08 2009
neutralny506

Panie Piotrze- IMGW to przede wszytskim instytucja państwowa! I obowiazkiem tej isntytucji poza powiadamianiem służb (takich jak np. sztaby itd) powinno być również INFORMOWANIE indywidualnych osób- po przez UDOSTĘPNIANIE (w pełnym słowa tego znaczeniu) danych meteo (dziś nawet radary nie działają tak jak powinny!).

Dane takie nie powinny być towarem luksusowym dostepnym wyłącznie dla wąskiej „grupy osób” lub za odpowiednią opłatą.. Co dla mnie osobiscie jest już skandalem.

Oczywiscie pozostają jeszcze takie kwestia jak „komunikacja” i „przekaz” co nie zawsze zależy od samego IMGW- nie zmienia to jednak tego, ze według mnie IMGW po prostu „umywa ręce” (bo jak sam Pan napisał „nikogo to jednak nie interesuje” oj zdziwił by sie Pan jak wielu interesuje) i nie wykonuje swego zadania tak jak należy..

A jak być powinno? Wystarczy zapoznać się z tym jak to wyglada np. u naszych południowych sasiadów…

9 08 2009
pd

To jest problem niejasnego prawa w tej kwestii.

9 08 2009
neutralny506

Co do beznadziejnego prawa- zgoda. Ale czy to usprawiedliwia to- że nawet w czasie zagrożeń dostęp do takich danych jest utrudniony?

I nie chodzi oczywiście o to, że IMGW jest dla mnie instytucją „nic nie wartą” istnieje wiele ciekawych inicjatyw. Nie dopuszczalne jest jednak to- że wg. IMGW wszystko jest OK.

Czy byłby Pan w stanie powiedzieć prosto w oczy np. mieszkańcom Kłodzka, ze IMGW wykonało wtedy swoją prace tak jak należy? i, że dostęp do tych danych był taki jak należy? Odpowiedź proszę zachować dla siebie.

9 08 2009
pd

Jeszcze słowo o prognozach sezonowych. Większość ogląda mapy tzw. Ensembles Mean, czyli średniej z wszystkich wiązek modelu. Niestety spora część osób nie zdaje sobie sprawy, że ta średnia niewiele mówi.

Załóżmy taką sytuację, mamy 15 wiązek, które w Polsce przyjmują takie wartości:

-1
-1
-1
-1
-0,5
-0,5
-0,5
-0,5
-0,5
-0,5
-0,5
2
3
3
3

Widać wyraźnie, że tylko 4 z 15 wiązek przepowiada pogodę ciepłą, a aż 11 z 15 wiązek pogodę zimną. Średnia z wiązek wyjdzie nam dodatnia (+0,2), ale probabilistycznie wygląda już to inaczej, bo aż 73% wiązek sugeruje pogodę chłodną, a jedynie 27% pogodę ciepłą. Jednak ktoś, kto patrzy na mapę średniej z wiązek nigdy się o tym nie dowie. Dlatego, po za średnią z wiązek, zawsze warto podglądnąć prognozę probabilistyczną.

Powtórzę prognozę dla Paz-Lis-Gru:

– Średnia z wiązek (Ensemble Mean) jedynie +0.5 stopnia dla miesięcy Paz-Lis-Gru
– Prognoza probabilistyczna dla Paz-Lis-Gru:
50% dla powyzej normy
30% dla normy
20% dla ponizej normy.

Ile ona mówi? Ano tyle:

– 50% szans na cieplo
– 50% szans na zimno, lub norme.
– 80% szans na cieplo, lub norme.

Teraz wszystko zależy od interpretacji. Prognoza nie mówi, że COŚ SIĘ ZDARZY. Prognoza mówi, że Z TAKIM A TAKIM PRAWDOPODOBIESTWEM COŚ SIĘ ZDARZY.

No i dodatkowo jest to średnia trzymiesięczna – cięzko wnioskować o danych dla miesięcy cząstkowych.

„Czy byłby Pan w stanie powiedzieć prosto w oczy np. mieszkańcom Kłodzka, ze IMGW wykonało wtedy swoją prace tak jak należy? i, że dostęp do tych danych był taki jak należy? Odpowiedź proszę zachować dla siebie.”

Mogę prosto w oczy powiedzieć, że:

1)
Nie da się przewidzieć powodzi błyskawicznej (flash flood). Na kilka godzin przed powodzią można powiedzieć, że taka możliwość istnieje, ale nie da sie powiedzieć gdzie i kiedy dokładnie

2)
Nie da się przewidzieć w 100% rozoju komórki konwekcyjnej. Nie da się zdecydowanie powiedzieć, czy z burzy spadnie 30 czy 100 milimetrów.

3)
Jak przewidzieć czas życia komórki konwekcyjnej i jej siłę, skoro na 2 godziny przed zjawiskiem często jeszcze jej nie ma? Tego nie potrafi nikt na świecie.

Zatem kogo ostrzegać? Kłodzko, czy Wałbrzych? Jeśli spadnie w Kłodzku, nie spadnie w Wałbrzychu i vice versa. Ostrzegać przed katastrofą cały region Dolnego Śląska? To już było przerabiane – obrażone sztaby kryzysowe „Po co ostrzegaliście, skoro nic nie było? I nic nas nie obchodzi, że 100km dalej była powódź – u nas nie było”. To już wszystko było przerabiane. Ludziom się często wydaje, że da się dokładnie przewidzieć zjawisko, jakim jest burza. Guzik – nie da sie.

9 08 2009
neutralny506

Oczywiście, że nikt nie wykona prognozy z dokładnościa co do metra, to sprawa oczywista.. Przykład ten jest jednak jednym z WIELU, że nawet w czasie zagrożeń- dostęp do danych jest utrudniony- i niech Pan temu nie zaprzecza.. Choć z drugiej strony, czy można oczekiwać od pracownika IMGW innej odpowiedzi?

Co do prognoz metoffice: z ich ostatnimi prognozami jest najkrócej mówiąc tak: są jak garnitur, muszą więc być szyte na miarę.

Stąd też chyba ostatnie (zwłaszcza letnie) tak często się nie sprawdzają. I co do tego zapowiadanego „ciepłego” tegorocznego lata w UK- było kilka dni rzeczywiście cieplejszych- ale gdy w Londynie było 30 oC to w tym samym czasie na południowym wybrzeżu było już tylko ok 20 oC. Oczywiście całe lato sie nie skończyło, ale póki co jest raczej w pobliżu normy (ostatnie dni były wręcz chłodne).

I jak w tej sytuacji poważnie traktować takie prognozy a tym bardziej apokaliptyczne prognozy odnoszące sie do tego co będzie za 50 lat?

9 08 2009
pd

Co do „cieplych” prognoz MetOffice, zalecam zalogować się na ichnią stronę (darmowe). Można tam znaleźć co następuje:

„PREDICTION OF THE GLOBAL TEMPERATURE ANOMALY FOR 2008 USING DYNAMICAL AND STATISTICAL METHODS
Chris Folland & Andrew Colman, Met Office Hadley Centre
FORECAST ISSUED JANUARY 3 rd 2008. APPENDIX A IS THE PRESS RELEASE.
Key Message: Global temperature for 2008 is expected to be 0.37°C above the long-term (1961-1990) average, the coolest year since 2000 when the value was 0.24°C. Nevertheless, this forecast value is indistinguishable, given the uncertainties in the data, from any of the years 2001-7. Moreover 2000 was cooled by a similar strength La Nina event and 2008 is expected to be 0.13°C warmer than 2000. Finally it is very unlikely that 2008 will be as warm or warmer than the current warmest year (1998 was +0.52°C above the long-term 1961-1990 average because it was dominated by an extreme El Nino).”

Prognozowane odchylenie 0,37 nalezy skonfrontować z wyliczonym 0,33 z HadCRUT
Prognoza na 2009 z 30 grudnia 2008 mówi o odchyleniu 0,44 dla 2009.

http://www.gfspl.rootnode.net/cache/global_temp_2008.pdf
http://www.gfspl.rootnode.net/cache/global_temp_2009.pdf

„Oczywiście, że nikt nie wykona prognozy z dokładnościa co do metra, to sprawa oczywista.. Przykład ten jest jednak jednym z WIELU, że nawet w czasie zagrożeń- dostęp do danych jest utrudniony- i niech Pan temu nie zaprzecza.. Choć z drugiej strony, czy można oczekiwać od pracownika IMGW innej odpowiedzi?”

Przyklad Kotliny Klodzkiej jest troche nie trafiony. Nie tylko IMGW ma tam swoje czujniki stanu wód, opadowki itp. Dane są dostępne w Internecie.
http://www.lsop.powiat.klodzko.pl/index.php

Więc dlaczego nie było ostrzeżenia? Kto zakupił ten system i po co? Na WFOŚiGW nikt nie nakrzyczał? Dlaczego?

9 08 2009
pd

Jeszcze wrócę do tej wypowiedzi Jaworowskiego:

“US National Climatic Data Center (NCDC) ocenia, że nad samymi lądami temperatura globu, po raz pierwszy od 26 lat, była w styczniu niższa od średniej dla tego miesiąca w XX wieku. Była to największa zmiana temperatury w ciągu roku zaobserwowana kiedykolwiek.”

Jaworowski przytacza dane HadCRUT. Według tych danych

– Rzeczona różnica pomiędzy styczniem 2007 a 2008 wynosiła 0,6

a:

– Pomiędzy grudniem 1862 a styczniem 1863 (1 miesiąc) różnica wynosiła 0,94
– Pomiędzy grudniem 1939 a 1938 (1 rok) 0,62
– Pomiędzy lutym 1973 a 1972 (1 rok) 0,68
– Pomiędzy styczniem 1974 a marcem 1973 0,64

Ogólnie w cytowanych danych HadCRUT można znaleźć 15 przypadków, gdy zmiana w ciągu roku była większa, niż 2007/8. Dodać do tego należy przypadki, gdy temperatura zmieniała się o więcej niż 0.6 w ciągu 11,10 czy ,mniej miesięcy.
Łącznie takich przypadków jest 106.

Dlaczego więc prof. Jaworowski kłamie?

9 08 2009
neutralny506

„Więc dlaczego nie było ostrzeżenia? Kto zakupił ten system i po co? Na WFOŚiGW nikt nie nakrzyczał? Dlaczego?”

No rzeczywiscie, po co ostrzegać i udostępniać dane (wszystskim) w czasie potencjalnego zagrożenia- są przecież inni, którzy mogą o tym poinformować. Cóż za ignorancja i podejście!

Powtórze raz jeszcze IMGW jest instytucją państwową- utrzymywaną min. z naszych podatków- żadam więc pełnego prawa do korzystania choćby np. z radaru, który na dzień dziesiejszy jest bezużytecznym śmieciem.

I jeszcze jedna kwestia- prawda jest taka i niech Pan bzdur nie pisze, że wiele ostrzeń np. dot burz i możliwości np. tzw „błyskawicznych podtopień”- można było wydać znacznie wcześniej- w internecie (zapewne wie Pan o jakiej stronie mówie, często się Pan tam wypowiada :)) takie informacje były nieoficjalnie podane już nawet tydzień wcześniej! Podobnie było przed burzami w lipcu i możliwością wystąpienia intensywnych burz w dniach 2-3 sierpień.

Pytam się więc Dlaczego IMGW milczało?
Bało się „większej liczby wypadków”? Przecież to jest śmieszne!

Szczerze mówiąc, nie potrafię tego zrozumieć..

9 08 2009
pd

„No rzeczywiscie, po co ostrzegać i udostępniać dane (wszystskim) w czasie potencjalnego zagrożenia- są przecież inni, którzy mogą o tym poinformować. Cóż za ignorancja i podejście!”

IMGW wysyla ostrzeżenia do 43 podmiotów. Podmioty te mają obowiązek zrobić z tym coś dalej. Po jaką cholere istnieje sztab kryzysowy informowany o groźnych zjawiskach, skoro nic z tym się dalej nie dzieje.

„I jeszcze jedna kwestia- prawda jest taka i niech Pan nie pisze bzdur, że wiele ostrzeń np. dot burz i możliwości np. tzw “błyskawicznych podtopień”- można było wydać znacznie wcześniej- w internecie (zapewne wie Pan o jakiej stronie mówie, często się Pan tam wypowiada🙂 ) takie informacje były nieoficjalnie podane już nawet tydzień wcześniej! Podobnie było przed burzami w lipcu i możliwością wystąpienia intensywnych burz w dniach 2-3 sierpień. Pytam się więc Dlaczego IMGW milczało? Bało się “większej liczby wypadków”? Przecież to jest śmieszne!”

Proszę nie generalizować. Jak Pan doskonale wie, na stronie Łowców Burz były co prawda informacje o możliwości wystąpienia groźnych burz. Ale co z tego? Obszar na którym mogly wystąpić wg. modelu „gdzieś pomiędzy Magdeburgiem a Mińskiem”. 23 lipca dokładny obszar zagrożenia określono na DWIE godziny przed zjawiskiem. Doskonale Pan wie, że 23 lipca front burzowy uaktywnił się na dwie godziny przed uderzeniem w okolice Legnicy.

Groźna sytuacja na forum Łowców Burz była omawiana od tygodnia, jednak NIE BYŁO OSTRZEŻEŃ.

Jak Pan widzi, pierwsze ostrzeżenie wydano o 15:33:
http://lowcyburz.pl/skypredict/?from=23.07.2009&to=24.07.2009
a więc w momencie uwaktywnienia się frontu burzowego. Co więcej było to ostrzeżenie drugiego stopnia.
Ostrzeżenie trzeciego stopnia pojawiło się PO burzy w Legnicy i wydane było dla Wrocławia:
http://lowcyburz.pl/skypredict/warns/1248369335/warns.php

W jaki sposób chce Pan wydać ostrzeżenie wcześniej, skoro nie wiadomo, czy front sie uaktywni (23-go była spora warstwa hamująca konwekcję), ani gdzie. Informacja o groźnych burzach wisiała na onecie od rana.

Chce Pan wydać ostrzeżenie na obszar 1000km na tydzień przed zjawiskiem? Proszę bardzo.

9 08 2009
neutralny506

Panie Piotrze! Powtórze dla jasności raz jeszcze- problem nie polega na tym, że IMGW ma za zadanie informować każdego osobiście (skąd Pan wyciagnął takie wnioski?) a o pełne udostępnienie danych i informacji w sieci! (wiele ostrzeżeń, można i powinno wydawać się znacznie wczesniej, zwłaszcza, że było kilka takich przypadków, że „coś” wisiało w powietrzu). No i to zrzucanie winy na innych (wszyscy wokół są winni i powinni informować o zagrożeniach- tylko nie my), proszę wybaczyć ale ociera się już o śmieszność.

Co do dnia 23 lipca, zacytują wypowiedź jednego z forumowiczów portalu pl.misc.meteorologia:

20 lipiec: „na podstawie danych GFS (można było je znaleźć na Pańskiej stronie) można wyliczyć, że wskaźnik STP w zachodniej części Dolnego Ślaska przewyższy 6 (przy EHI>2)”

Niepokojąco silne były również uskoki kierunkowe wiatru itd, itd, itd!! I co warto podkreślić, wyniki te były znacznie bardziej niepokojace niż np. te z sierpnia zeszłego roku.. Kolejne dni i dane nie były lepsze i potwierdzały, że na tym obszarze istniało duże ryzyko wystąpienia silnych i błyskawicznych komórek burzowych.

I tyle na ten temat, do konsensusu raczej nie dojdziemy.

Na zakończenie dodam tylko, że czekam na dzień w którym nie będę już musiał korzystać z zagranicznych radarów a i dostep do danych będzie możliwy dla każdego i o każdej porze.

Pozdrawiam

9 08 2009
pd

„20 lipiec: “na podstawie danych GFS (można było je znaleźć na Pańskiej stronie) można wyliczyć, że wskaźnik STP w zachodniej części Dolnego Ślaska przewyższy 6 (przy EHI>2)”

Niepokojąco silne były również uskoki kierunkowe wiatru itd, itd, itd!! I co warto podkreślić, wyniki te były znacznie bardziej niepokojace niż np. te z sierpnia zeszłego roku.. Kolejne dni i dane nie były lepsze i potwierdzały, że na tym obszarze istniało duże ryzyko wystąpienia silnych i błyskawicznych komórek burzowych. ”

Nalezy pamietac, ze 22 lipca prognozy znacznie zelżały. STP do 1.
http://www.gfspl.rootnode.net/tabele/historia.php?rok=2009&mies=07&dzien=22&godz=t12&miasto=wroclaw
Nie można było mieć pewności, czy 23-go nadal będą prognozowane aż tak silne zjawiska. Należy też dodać, że wskaźniki EHI i STP, jako prognozujące tornada, nie porywy, się pomyliły, bo niezależnie od tego, co nam tłuką do głowy media, nie było tornada, wystapił za to silny downburst.

9 08 2009
neutralny506

Zelżały ale wciąż nie były niskie.. zresztą wieczorem wskaźniki znów zaczeły rosnąć, zwłaszcza na płn-zachodzie kraju.

Dodam jeszcze, że Czeski Instytut już dwa dni wczesniej (na terenie całego kraju) wydał najwyższy stopień zagrożenia- spowodowany wysokim ryzykiem wystąpienia burz.

9 08 2009
pd

„Zelżały ale wciąż nie były niskie.. zresztą wieczorem wskaźniki znów zaczeły rosnąć, zwłaszcza na płn-zachodzie kraju.”

Wieczorem bylo juz po froncie. Tam efekty byly kiepskie.

„Dodam jeszcze, że Czeski Instytut już dwa dni wczesniej (na terenie całego kraju) wydał najwyższy stopień zagrożenia- spowodowany wysokim ryzykiem wystąpienia burz.”

Ale nie na 23-go.

9 08 2009
neutralny506

Panie Piotrze- co mi Pan chce udowodnić, ze te burze wzieły się z kapelusza? Nie no proszę….

Wskaźniki (i to nie tylko te wymienione przeze mnie wczesniej!) były negatywne i wskazywały z dużą dozą prawdopodobieństwa, że istnieje spore ryzyko powstania silnych komórek burzowych.

„Ale nie na 23-go.”

A to ciekawe, z tego co wiem to mapki aż kuły z czerwoności i co podkreśle raz jeszcze dwa dni przed burzami🙂

Idąc jednak tym tropem, a jeśli nawet- to co to ma do rzeczy? Nie ma znaczenia, czy jest to 23, 22 lipiec czy też 4 grudzień. Ważne jest to, że u naszych południowych sasiadów kwestie omówione przez mnie wczesniej wygladają zupełnie inaczej niż u nas. Przykre ale prawdziwe.

Dodam jeszcze (z całym szacunkiem dla Pana i wielu innych, którzy dobrze wykonują swoją pracę), że dyskusja ta utwierdziła mnie w przekonaniu, że IMGW (odgórnie) potrzebne są solidne i głębokie zmiany!

Czego życzę wam, sobie i wielu innym.

I już na zakończenie tej dyskusji podaje linka do wniosku o uwolnienie źródłowych danych meteorologicznych i hydrologicznych przez IMGW

http://caria.strefa.pl/met/Wniosek_ws_IMGW.pdf

Pozdrawiam

10 08 2009
pd

„A to ciekawe, z tego co wiem to mapki aż kuły z czerwoności i co podkreśle raz jeszcze dwa dni przed burzami :)”

Wcześniejsze ostrzeżenia, sprzed 23-go dotyczyły wcześniejszych potencjalnych burz, oraz upału.

10 08 2009
pd

Notabene, podoba mi sie, w jaki sposób dyskusja nt. jaworowskiego zeszła na IMGW. Nikt się nie ustosunkował do tego co napisałem. Nikt nie napisał słowa sensownej polemiki. Pan Łukasz od razu naskoczył, ale to jego naskakiwanie jest znane nie od dziś. Brakuje argumentów – zejdźmy na inny temat… Ładnie🙂

12 08 2009
Arkadiusz Semczyszak

Ja chciałbym odnieść się do komentarza Pana „pd” z dnia 08.08.: „Widac gigantyczne wahania poziomu CO2 w ciagu 10 lat (100ppm). Jak idiotyczne sa to “badania” pokazuje przyklad stezenia CO2 w Paryzu…”
Ja już kiedyś wielokrotnie (od 2007 minęło dobre „trochę” czasu) na naszych i zagranicznych stronach starałem się wykazać jak z kolei idiotyczne są „paryskie zarzuty” wobec Becka. Przytoczę więc fragment z mego artykułu w jednej z gazet (niestety nie publikującej w Internecie).
Najpierw zarzuty:
• Jardin Luksemburg (duże nasilenie ruchu, ale nadal jest to małe zielone miejsce w centrum Paryża) 425ppm
• Place de la Bastille: 430ppm
• Place de l’Etoile (szalone, ogromne rondo wokół Łuku Triumfalnego): 508ppm
• A zwycięzcą został Place de la Nation: 542ppm (tj. ponad 160 ppm tła!).
…a teraz cytat z „mojego”:
„… jak można porównywać Paryż z lat 30-tych i dzisiejszy !!!
Gdy patrzę na stare pocztówki mego Szczecina z 1935 i 1941 roku pokazujące ulice i place – obecnie będące miejscem najbardziej natężonego ruchu; i widzę w owych 1935 i 41 roku w pełnym Słońcu (a więc w okolicach godzin „szczytu”) stojące tam nieliczne (w liczbie od 1 do 3!!!) dorożki i limuzyny, to w kieszeni mi się coś otwiera…
DZISIAJ: W GODZINACH SZCZYTU PRZEZ POWYŻSZE MIEJSCA (praktycznie puste w latach 30-tych) PRZEJEŻDŻA (w jednostce czasu) NIE KILKASET, A KILKA TYSIĘCY RAZY WIĘCEJ SAMOCHODÓW NIŻ W LATACH 1930 – 45!!!”
…i tutaj skracam część mego artykułu: Paryż jak i Szczecin, był przed wojną znacznie mniejszy i mniej uprzemysłowiony. Jego uniwersytety, gdzie robiono dawne miareczkowania; obecnie są otoczone całymi kwartałami powojennych blokowisk…, a wtedy leżały w otoczeniu lasków, parków a nawet pól uprawnych!
…i dalej już cytuję „moje” dosłownie:
„Z danych DW & MJ wynika więc, że to – to źródło zanieczyszczeń (spaliny); ma decydujący wpływ na różnice w stężeniach CO2 (193X a 200X) w dzielnicach Paryża!!!
Po odjęciu od 542 (Plac Narodów), 425ppmv (Ogród Luksemburski), otrzymujemy (aż!) 117 ppmv CO2… Jeżeli założymy logicznie i bardzo ostrożnie, że co najmniej połowa z pozostałych (160 – 117) ppmv tła (czyli z 1/2 x 43 = ok. 22) przypada też na samochodowe spaliny, to uzyskamy 117 + 22 = 139 „spalinowego” tła ppmv CO2…
W dzisiejszym Paryżu na pozostałe źródła zanieczyszczeń, typu – ogrzewanie, klimatyzacja, przemysł, (i dodam jeszcze miejska ciepła i sucha gleba) wypada więc bardzo niewiele (21) ppmv…
Jeżeli przyjmiemy, „z grubsza”, z dużym handicap’em:
– że na „pozaspalinowe” (a więc aktualne a nieobecne dawniej – „tło”) przypadało w dawnym Paryżu 30 – 40 ppmv CO2; [dodam do powyższych 21 ppmv te do 20 ppmv z artykułu Beck’a: „CO2 Messungen an Küsten oder auf dem Ozean im Vergleich zu kontinentalen etwa 20 ppm niedrigere Werte, was die Absorption in Wasser wiederspiegelt. – Pomiary emisji CO2 na wybrzeżu lub w oceanie w porównaniu do kontynentalnych są o około 20 ppm niższe, co odzwierciedla absorpcję wody.” – rosnące atm. p.CO2 za tą różnicę: ląd-ocean, odpowiada.]
– i gdy podzielimy je przez kilkukrotnie, (do kilkunastokrotnie – XIX wiek), mniejszą emisję przemysłową przypadającą dawniej na jednego mieszkańca Paryża;
– …to otrzymamy „żądane” bardzo prawdopodobne „tło” dla lat 30- i 40-tych o wartości najwyżej kilku ppmv…
Nawet zresztą jeślibyśmy odjęli od wyników z lat 1935 – 1945 owe ww. całe 30, a nawet 40 ppmv (bez powyższego „dzielenia” bo np. przyjęlibyśmy, że ówczesne technologie były bardzo energochłonne), to i tak najniższy wolumen stężenia CO2 wynosiłby wówczas ok. 350 ppmv na poziomie średniej z nad oceanu…”
…a więc na 0,4 ° C wzrostu temp. w latach 30-tych mamy już nie 150 ppmv a jedynie 60-70 ppmv.
Ponadto Beck , wbrew temu co mu się zarzuca, dokonał selekcji danych – większość z nich pochodzi z prac fizjologów roślin (są to najczęściej badania bilansu produktywności fotosyntezy – masa C „na wyjściu” musiała się więc tutaj zgadzać z tą „na wejściu”), dotyczy wielodniowych szeregów czasowych niwelujących w znacznym stopniu zaburzenia lokalne, czy zmienności typu „short time” czyli wynikające ze zmienności stężeń w ciągu doby i między poszczególnymi dniami. Zresztą jeszcze w latach 80-tych w szczegółowych badaniach dokładność „miareczkowań” ustalono na 1-3%. Warto też zauważyć, że dane zebrane przez Beck’a dla lat ok. 1910-30 NIGDY nie wykazują pomiarów o wolumenie ponad 330 ppmv a więc takich jakie „notorycznie” notowano później (…)., co świadczy dla już ok. 10 letnich trendów, o wystarczającej dokładności metod chemicznych.
Keeling i Meijer zarzucają też Beck’owi:
„11-letnie średnie Beck’a wykazują duże wahania, w tym wzrost z 310 do 420 ppm między 1920 i 1945 (Beck rys. 11). Doprowadzenie do wzrostu tej wielkości na świecie wymaga wydalenia 233 miliardów ton metrycznych C do atmosfery. Ta wielkość jest równoznaczna z więcej niż jedną trzecią wszystkiego węgla zawartego w świecie roślin LĄDOWYCH.”
Robi wrażenie co?!
…ale gdy zdamy sobie sprawę, że cała biosfera, nie tylko rośliny lądowe, to tylko ok. 0,004% węgla organicznego na i w Ziemi, że w roślinach lądowych C „żyje” maks 50 lat, że roczna (!) wymiana ląd+ocean – atmosfera, to wg niektórych nawet 300 miliardów ton metrycznych C…; już mniejsze…
Fabryka się Panom K & M pomyliła z jej produkcją…
A gdyby Wszechocean (361,2 mln km2 powierzchni) wchłonął lub stracił np. w wyniku zakwitu glonów lub rozwoju oceanicznych bakterii gnilnych, z warstwy intensywniej „mieszanej” z atmosferą, tj. do głębokości 100 m; w 3 lata tylko 1 promil swojego CO2 (w wodzie morskiej CO2 wolny i częściowo związany występuje „w ilości przeciętnej 1,6%”), wówczas otrzymalibyśmy około 217 – 220 miliardów ton metrycznych C w 3 a nie 10 lat – i to tylko z wierzchniej warstwy oceanu !!! …a gdzie pompa biologiczna…
Odpowiedź Beck’a na zarzuty K & M znajduje się tutaj: http://www.biokurs.de/treibhaus/180CO2/author_reply9-2.pdf . Warto też spojrzeć na dowody 13C z badań słoi drzew, zamieszczone przez Becka’a na biokurs (i wytłumaczenie możliwości CO2 „Jumping”, np. przez zmiany CTH). Przeciwnicy Beck’a zwykle dają tutaj „kontra” zmienność 13C – wyniki stąd: http://www.ferdinand-engelbeen.be/klimaat/klim_img/sponges.jpg; czy wklejają: http://www.ccchina.gov.cn/file/source/ea/ea2003110602.jpg, lub: http://www.emeraldinsight.com/fig/0830140106008.png
…zapominając, że:
– te pierwsze dotyczy głębokomorskich gąbek, gdzie głębokość wygładza, „uśrednia” z wielu lat, zmiany stężeń p. CO2 występujące jednak dobrze bliżej powierzchni (widoczne w osadach coccolithophores: M. D.Iglesias-Rodriguez et. al 2008);
– natomiast pozostałe (a nawet rekonstrukcje oparte na kopalnych szparkach – Kouwenberg, 2004: dla lat 1930-50) mają zbyt niską rozdzielczość, by wykazać krótsze niż 20-30 lat trwające zmiany.
Reasumując: zarzuty wobec Beck’a powtórzone bez zmian po 2 latach przez autora „doskonale szare” i Pana „pd” pokazują, że i Oni, jak i M&K; są nieomal „doskonale zieloni” w sprawach obiegu węgla na Ziemi…

12 08 2009
Arkadiusz Semczyszak

No i jeszcze to: “W Antarktyce styczniowy lód morski stale wzrastał od około roku 1980, osiągając obecnie największy zasięg od lat trzydziestu”

„Doprawdy? To znaczy, ze w styczniu 2008 bylo wiecej lodu, niz w 2003?”

Oj chyba się Panu Antarktyka pomyliła z Arktyką. Profesor pisze przecież wyraźnie o „Antarktyce”.
A jeżeli chodzi o Antarktykę (http://arctic.atmos.uiuc.edu/cryosphere/IMAGES/current.anom.south.jpg) to w 2008 padał rekord lodu na morzu od 1978 (ten rok to początek dokładnych badań, choć są i dość dokładne dane z lat 60tych – wszystkie one pokazują, że zawsze jak jest positive AMO to mało lodu morskiego na Pn a dużo na Pd….) i był on dość wyraźnie lepszy w tym względzie od 2003.

…a że prof. Jaworowski jest lekarzem? …ale za to chociaż był wiele razy na podbiegunowym lodzie i to przy badaniu rdzeni oraz behawioru zwierząt arktycznych…
…a np. Gavin Shmidt jest tylko matematykiem i z tego co wiem to lodu nawet „nie powąchał”, a mimo to jako samouk jest „guru” alarmistów na realclimate…

P.S. Na pocieszenie powiem Panu, że i tak ma Pan zapewne największą „clima” wiedzę ze zwolenników AGW-GHG – tych udzielających się na polskojęzycznych blogach oczywiście.

12 08 2009
pd

„Oj chyba się Panu Antarktyka pomyliła z Arktyką. Profesor pisze przecież wyraźnie o “Antarktyce”.”

Nie dopatrzyl, do czego dalem linka. Czy styczniowy lod morski byl wielszy w 2008, czy w 2003? O czym pisze Jaworowski, o styczniowym, czy w ciagu roku? W przypadku Antarktyki jest szczegolnie istotne, czy mowimy o styczniowym, czy wrzesniowym. Eliminujemy w ten sposb lod jednoroczny, ktory moze sie stopic w ciagu jednego sezonu.

Gdyby prof. Jaworowski rzetelnie podchodzil do tematu, wiedzialby, ze jednoroczna zmiana jest guzik warta. Co ciekawe, dopoki nie pojawily sie takie kwiatki, wiekszosc sceptykow zarzucala, ze 100-lecie jest za krotkie i nie mozna wysuwac zadnych wnioskow, ani kreowac trendow. Nagle wyskakuje Jaworowski i kreuje trend jednoroczny. Troche to dziwne.

13 08 2009
Arkadiusz Semczyszak

„O czym pisze Jaworowski, o styczniowym, czy w ciagu roku?”
– pisze o styczniowym ok., ale tym komentarzem:
„Przyrost lodu w jednym roku niczego nie oznacza – lod jednoroczny jest cienki i zwykle niemal od razu ulega stopieniu latem. Dodatkowo, jesli jeden rok bedzie wyjatkowo cieply, lodu bedzie wyjatkowo malo. Bylo tak w Arktyce w 2007 – pokrywa lodowa miala wyjatkowo niska powierzchnie…”; stawia Pan, nie wiem czy chcący czy niechcący, nieomal znak równości między tym co się dzieje, działo, na Pd i Pn. Tymczasem o ile w latach 80-tych topnienie – dokładniej anomalie ujemne wobec średniej dla lat 1979-2000; dochodziły na Pd. do – 1 miliona km2 (a nawet przekraczały ten poziom) o tyle po roku 2000 taki przypadek zdarzył się tylko raz w 2001roku. Jakby nie patrzeć trend antarktyczny jest więc słabiutko ale dodatni. Owszem są rejony np. te bliższe Ameryce Pd. gdzie powierzchnia lodu morskiego zmalała (co wskazuje – fakt na istotne, ocieplenie na CAŁYM Świecie, tego nie zaprzeczam) – ogólnie jednak przybywa lodu morskiego wieloletniego antarktycznego.

„Doprawdy? To znaczy, ze w styczniu 2008 bylo wiecej lodu, niz w 2003? Dodatkowo w ostatnich dwoch latach robi sie tego lodu mniej. Czy mam sie posluzyc “wielce naukowa” metoda wyznaczania trendu z ostatnich lat, jak robi to Jaworowski i niestety takze autor tego bloga?
http://arctic.atmos.uiuc.edu/cryosphere/IMAGES/current.area.south.jpg

Prof. J. w cytowanym przez Pana fragmencie pisze jednak tylko o Antarktyce. A Pan wkleja notorycznie Arktykę… Więc co ja mogłem, mogę o tym sądzić ? Pomyłka czy celowa manipulacja? Woli Pan to drugie?
I jeszcze gospodarza blogu, praktycznie – mimo eufeministycznego znaku zapytania, oskarża Pan o manipulacje trendami, nie dając nawet jednego na to przykładu, że On rzeczywiście manipuluje lub zgadza się z Jaworowskim.

A z Jaworowskim lekarzem zgadza się np. wieloletni badacz – specjalista od lodów morskich prof. Marsz pisząc:
„Analiza zachowania się lodów morskich i lodów szelfowych na całym obszarze Antarktyki w ciągu ostatnich 50. lat pozwala stwierdzić, że ani pokrywa lodów morskich, ani też powierzchnia lodów szelfowych, jeśli traktować je jako wskaźnik zachodzących zmian klimatycznych, nie potwierdzają funkcjonowania mających zachodzić w Antarktyce procesów intensywnego ocieplenia. Obserwowane zmiany są różnokierunkowe, mają stosunkowo niewielką skalę i regionalny charakter, przez co można je traktować jako mieszczące się w granicach NATURALNEJ ZMIENNOŚCI geosystemu.”

Mniej się robi lodu morskiego globalnie i w Arktyce, to fakt. Ogólny trend w globalnym lodzie morskim jest jednak tak „mikry”, że straszenie wynikającymi z tego tytułu jakimikolwiek nie tylko poważniejszymi, konsekwencjami dla Świata teraz i w przyszłości jest niepoważne – i o to chodzi prof. Jaworowskiemu (jego błąd jest tutaj nieistotny – a Pan chce na nim budować wielkie i katastroficzne teorie) i Marszowi zapewne też.

13 08 2009
Arkadiusz Semczyszak

„W artykule “Idzie Zimno” Jaworowski pisze:
“Wedle amerykańskich pomiarów satelitarnych w Arktyce zasięg lodu morskiego był w styczniu największy od czterech lat i przyrósł o około 2 mln km kw.”

Jak mozna byc takim ignorantem i nie przyznac, ze jest to lod jednoroczny?”

Czy profesor napisał gdziekolwiek, że jest to, czy będzie, lód wieloletni, a choćby nawet dwuletni?

I na koniec nie mogę odmówić sobie przyjemności zacytowania artykułu Z New York Times’a:
„Rosyjscy naukowcy na pokładzie lodołamacza „dodryfowali” na odległość 300 mil od bieguna północnego. Tam doszli do wniosku, że świat jest coraz bardziej gorący. Ciepłolubne ryby pojawiły się bowiem w rosnącej liczbie w arktycznych morzach – temperatura zatem wzrosła. Coraz szybciej topnieje też pokrywa lodowa na biegunie. Rosyjscy badacze uważają więc, że w wyniku tego statki już bardzo niedługo będą mogły bez problemu [czyli pomocy lodołamacza oczywiscie] przepływać przez wolny od lodu biegun. […]”

Informacja ta pojawiła się w dniu 12 grudnia, 1938 (!!!) ponad 70 lat temu !
Gazety lubią sensacje, Pan pewnie powie, a ile było wtedy lodu tak naprawdę nikt nie wie…

Positive AMO o okresowości jw. no może jeszcze brudny śnieg – nasza europejska sadza black carbon w kilku-kilkunastu procentach odpowiadają za zmiany w arctic sea ice.
Ile w tym wpływu AGHG?

Jedno wiem na pewno nie 90, nie 50 nie 40 a nawet zapewne nie 30%…, na tyle to i ja umiem liczyć, no chyba że w grę wchodzą niezwykle zasłużone dla matematyki liczby urojone…

13 08 2009
Arkadiusz Semczyszak

przepraszam za zbitkę – te kilka kilkanaście procent dotyczy tylko BC nie AMO oczywiście (choć są i tacy co m mówią że brudny śnieg – BC może odpowiadać do 94% za obecne topnienie arktycznego lodu).

13 08 2009
pd

„Prof. J. w cytowanym przez Pana fragmencie pisze jednak tylko o Antarktyce. A Pan wkleja notorycznie Arktykę… Więc co ja mogłem, mogę o tym sądzić ? Pomyłka czy celowa manipulacja? Woli Pan to drugie?”

Panie Arkadiuszu, na litość Boską, jeszcze raz link

Od kiedy Southern Hemisphere może oznaczać Arktykę? Od początku cytuję ten link, cały czas w jego kontekscie piszę o Antarktyce. Jak Pan może tego nie widzieć? To, że adres ma w sobie „arctic”, nic nie znaczy, ta strona zawiara analizy tak i z północnej, jak i z południowej półkuli.

Ponieważ jednak nadal Pan twierdzi, że dałem linka do danych z Arktyki – wniosek jest jeden: Nawet Pan do linka nie zajrzał.

„Czy profesor napisał gdziekolwiek, że jest to, czy będzie, lód wieloletni, a choćby nawet dwuletni?”

No wlaśnie – nie napisał! A skoro tego lodu tam wcześniej nie było, to ilu letni mógł być ten przyrost? To jest nadal robienie „sensacji” z jednorocznej zmiany. Czy jak zrobi sie gdzieś bardzo ciepło – mam zrobić sensację, napisać parę artykułów itp? Oczywiście, że nie – bo to bez sensu, zmiana jest za krótka, by ją właściwie ocenić, a Jaworowski to robi.

„A z Jaworowskim lekarzem zgadza się np. wieloletni badacz – specjalista od lodów morskich prof. Marsz pisząc:”

Marsz pisze także:

„Na fakt, że to nie temperatura roczna, lecz temperatura lata, decyduje o zachowaniu się lodów szelfowych zwrócili uwagę Scambos i współautorzy (2000).”

Stąd moje zwrócenie uwagi na zasięg lodu w Antarktyce w styczniu, a nie w całym roku.

„Przeprowadzone obliczenia bilansowe wykazały jednak, że sam obserwowany wzrost tempe-ratury powietrza na stacjach w rejonie Półwyspu Antarktycznego, szacowany na 2.5°C w przeciągu 50 lat (1950–2000; Turner i in. 2005) nie był wystarczający do tak dużej zmiany natężenia ablacji i zmniejszania się miąższości lodu szelfowego, jaki obserwowano na Lodzie Szelfowym Larsena (0.27±0.11 m/rok; Shepherd i in. 2003).”

Marsz tu nie dementuje samego ocieplenia, jedynie zwraca uwagę na fakt, że takie ocieplenie nie wpłynęło znacząco na ablację. Proszę zwrócić uwagę, że ja także nie napisałem nic na temat „dramatrycznego” zaniku pokrywy.

Zarzucając mi manipulację w podawaniu linków w ogóle Pan nie zauważył naczym polega błąd. Błąd polega na definicji „zasięgu” i „powierzchni” pokrywy lodowej. Dane z cryosphere today podają zapewne powierzchnię, a Jaworowski mówi o zasięgu. Ok – mój błąd, tylko co ma za znaczenie wartość pokrywy w styczniu 2008? W lutym 2008 (miesiąc o statystycznie najniższej pokrywie w Antarktyce) już największa nie była – tak i biorąc pod uwagę zasięg, jak i powierzchnię. Dodatkowo w lutym tego roku zasięg zmniejszył się w stosunku do lutego 2009 o 0.86 mln km^2. Aż kusi zrobić coś takiego jak Jaworowski i napisać:

„Lód w Antarktyce stopniał w rok o aż 0,86 mln km^2”

Tylko jaki ma to sens? Żaden. Tak samo nie ma sensu pisanie, że „Od stycznia 2007 do stycznia 2008 temperatura spadła o 0,75 stopnia”. I Jaworowski MUSIAŁ wiedzieć, że to nie ma sensu.

17 08 2009
Arkadiusz Semczyszak

„Ponieważ jednak nadal Pan twierdzi, że dałem linka do danych z Arktyki – wniosek jest jeden: Nawet Pan do linka nie zajrzał.”

Nie to twierdzę co Pan pisze, a jeśli wyraziłem się niejasno to przepraszam. A do linka zajrzałem a jakże, i to dużo, dużo wcześniej niż go Pan zacytował. Chodzi mi nie o Pana argumentację – jest co najmniej ciekawa i dobrze udokumentowana „linkami”; ale o wplecenie cytatu z samego artykułu profesora J. dot. Antarktydy w wywód dotyczący Arktyki.
I to i tylko to, może sprawiać wrażenie błędu (co najmniej !) lub manipulacji. O to drugie – manipulację, zapytałem – fakt, ale raczej retorycznie…, bo by była jasność: tak naprawdę Pana o to – świadomą manipulację, nie podejrzewam i nie podejrzewałem.

Co Pan jednak sądzi np. o tym: http://www.climate4you.com/images/SeaIceInFourArcticSeas%20Polyakov2003.jpg, i o tym http://www.climate4you.com/images/SeaIceNHandSHlastMonthSince1979.gif.
Co prawda pgb z „doskonale szare” podał publikacje i argumenty na regionalizm wyników badań Polyakov’a, czyli, że wiemy, że do końca nic pewnego nie wiemy…
(Swoja drogą jak IPCC „coś” nie pasuje to zaraz jest regionalizacja lub błąd aparatury… a jak sceptycy zwrócą uwagę na np. UHI a umiejscowienie stacji meteo, to się im na głowy „gromy sypią” za czepianie się nieistotnych szczegółów…)

„Dane z cryosphere today podają zapewne powierzchnię, a Jaworowski mówi o zasięgu.”
– zauważyłem i to, a raczej bodajże pgb w swoim komentarzu o tym pisał więc zapamiętałem, ale bałem się że Pan powie że to nieistotne, a ja nie lubię tak jak rzeczony pgb chodzić „poboczami” dyskusji i sprowadzać ją do absurdu, czyli do pytania czy 2×2 to jest naprawdę 4, czy tylko najprawdopodobniej, być może…

Skoro Pan się przyznał do błędu to i ja też, a raczej do „zjedzenia” istotnego słowa.
Napisałem: „że w roślinach lądowych C “żyje” maks 50 lat…” oczywiście średnio maks. (chodzi o najwyższą średnią podawaną w badaniach do których udało mi się dotrzeć), bo w niektórych roślinach (np. sosna oścista, sekwoja) żyje tenże węgiel oczywiście nawet do 4-5 tys. lat…

A „na myślenie” (i „schłodzenie” emocji) – dam dowód jak bardzo wpływa na to że, jak mówi Hansen: „zmiany w topnieniu lodu arktycznego są dwa razy szybsze niż zakładały to scenariusze”; cyrkulacja oceaniczna cth (czy THC jak chcą „anglojęzyczni”) – w ogóle cały „oceanic warm index” (zwłaszcza chyba jednak AMO-AMOC + PDO); czyli zaproponuję te dwa wykresy: http://i31.tinypic.com/24zd5l0.jpg http://i31.tinypic.com/24zd5l0.jpg i http://i26.tinypic.com/30iylfk.jpg http://i26.tinypic.com/30iylfk.jpg.
Dotyczą one co prawda tylko „kawałka” Pacyfiku, ale ze względu na cyrkulacje „wszechoceaniczne” (oceany w przeciwieństwie do lądów nie są rozdzielone), a zwłaszcza ogromną pojemność cieplną oceanów w stosunku do takowej lądów i atmosfery; takie same korelacje (aktywności Słońca „przerobionej” przez OWI czyli przesuniętej fazowo w czasie; z dawniejszą i obecną temperaturą) moglibyśmy wykreślić dla każdego nieomal (no zapewne poza niektórymi rejonami Antarktydy i interioru Azji) zakątka Ziemi.
Reasumując można żartobliwie powiedzieć, że obecnie korzystamy więc z „zachomikowanej” przez „zapobiegliwy” ocean słonecznej energii z bezprecedensowej (od 11700 lat) aktywności Słońca w drugiej połowie XX wieku (od ok. 195X do circa 198X) i oddawanej dopiero teraz, tj. z opóźnieniem od 30 do nawet 50 lat…

P.S. Abstrahując od ścisłego tematu dyskusji: wobec ostatniego powyższego akapitu: trochę tutaj „mało miejsca” dla CO2 i innych antr. GHG…

17 08 2009
Arkadiusz Semczyszak

Jako, że znikł mój poprzednio wysłany komentarz: dam na wszelki wypadek go ponownie ale w skrócie. Jeśli poprzedni jednak nie zaginął w sieci to proszę moderatora by ten usunął.

„W Antarktyce styczniowy lód morski stale wzrastał od około roku 1980, osiągając obecnie największy zasięg od lat trzydziestu”
– i jest to całkowita prawda. Umieszczając ten fragment profesora między fragmentami o Arktyce, wprowadzić może Pan jednak czytającego w błąd, że zarówno tam i tutaj jest podobnie z lodem (a że nie jest: http://www.climate4you.com/images/SeaIceNHandSHlastMonthSince1979.gif)
– a i o to mi tylko chodziło.

Prof. Jaworowski pisze o Antarktyce, i Pan oczywiście daje odpowiedni link o Antarktyce, ale dalej pisze o Arktyce…

A dawniej z lodem arktycznym mogło być tak: http://www.climate4you.com/images/SeaIceInFourArcticSeas%20Polyakov2003.jpg

Warto przy tym wiedzieć, że zmiany termiczne w oceanie są ściśle skorelowane ze zmiennością aktywności Słońca z przesunięciem czasowo-fazowym o rząd 30- a nawet 50 lat („winne są” cyrkulacje i oscylacje: szczególnie: THC, AMO-AMOC, PDO i kilka innych o mniejszym ? znaczeniu). http://i31.tinypic.com/24zd5l0.jpg

http://i31.tinypic.com/24zd5l0.jpg, http://i26.tinypic.com/30iylfk.jpg http://i26.tinypic.com/30iylfk.jpg – te zależności dotyczą kawałka Pacyfiku ale można je znaleźć nieomal dla każdego zakątka Wszechoceanu i nie tylko…

A profesor J. pisał to co pisał, bo Hansen właśnie wtedy stwierdził, że zmiany na Świecie w wyniku ocieplenia zachodzą jednokierunkowo i to 2 razy szybciej niż przypuszczano, i jako przykład podał właśnie Arktykę i dodał jeszcze że w tym przypadku nie ma innego wytłumaczenia jak AGW…

P.S. A ja w swoim komentarzu „zjadłem” średnią. Napisałem „C “żyje” maks 50 lat”. Chodzi tutaj oczywiście o maks. szacowaną średnią długość życia C w roślinach.

21 08 2009
PiotrD

PiotrD na swoim blogu znowu sugeruje ze bedzie ciepla jesien i zima, znowu sie przejedzie, rok temu te same modele NCEP oraz MettOfice zapowiadali wyjatkową ciepłą zimę a jak bylo wszyscy wiemy, te prognozy są nic nie warte, nie potrafią przewidzieć prognozy na kolejne 2 miesiące a co dopiero na pół roku,

21 08 2009
pd

1) Panie Lukaszu R. Moglbys nie podpisywac sie moim nickiem?
2) Nie NCEP i MetOffice, tylko ECMWF
3) To tylko prognozy sezonowe. Beda publikowane, czy to ci sie podoba czy nie.
4) Nie podoba ci sie to co pisze – nie ma sprawy, nie czytaj tych prognoz.

24 08 2009
Arkadiusz Semczyszak

A propos prognozy pogody na czas dłuższy, a jest to mój obowiązek służbowy. Opieram się tutaj, najogólniej i z wielkim uproszczeniem, na tym że obecnie między maksimami cyklów słonecznych jest wyraźnie bliżej 10-ciu lat, niż lat 11-tu. Dla mojego regionu sprawdza mi się to już od co najmniej 7 lat ze znaczną dokładnością. Choć obecny 24 cykl wygląda na wyjątkowo późno się zaczynający i może tym razem sprawić mi psikusa…
Do rzeczy jednak. Otóż 10 lat temu wrzesień był bardzo ciepły, październik średnio, listopad zimny, grudzień ciepły, styczeń raczej ciepły (lekko mroźny w 3 dekadzie), a luty wyraźnie ciepły.
Obecnie mamy początek El Nino, wówczas była La Nina, co wskazuje że temperatury mogą być w tym roku wyższe niż przed 10-ciu laty, jak i opady.

24 08 2009
pd

Jeśli chodzi o obszar Polski, prognozy oparte o aktywność słoneczną są w ogóle nie trafione. Najcieplejszy okres w ostatnich latach to kwiecień 2006 – czerwiec 2007 – a więc już dawno po maksimum. Jeśli ktoś zacznie tu pisać brednie o jakimś magicznym „przesunięciu”, to pudło. Po poprzednim maksimum okres 1995/6-1997 był najchłodniejszy w okresie 1989-2009.

Nie widać także korelacji w latach poprzednich. Zresztą – to nie dziwne. Nawet, gdyby aktywność słońca była odpowiedzialna za wzrost temperatury globalnej (czemu zaprzecza np. Svensmark), nie miało by to ścisłego wpływu na klimat lokalny – ten zależy od wielu innych czynników.

Dodać też należy, że najchłodniejsze zimy występują w Polsce w cyklu 8,3 letnim, natomiast w stosunku do lata niema wyraźnie zaznaczonego cyklu. Średnia temperatura roczna także nie wskazuje na cykliczność.

25 08 2009
Arkadiusz Semczyszak

Bezpośrednia aktywność Słońca wpływa jedynie na przebieg pogody – na to że TEN miesiąc jest suchy a TEN następny mokry, że po TYM okresie cieplejszym w miesiącu przychodzi w TYM samym momencie roku ochłodzenie (i to nie na zasadzie zbieżności – maks. a.s. = ciepło, minimum odwrotnie), i nie wpływa na to istotnie bezpośrednia a.s. czy w ogóle rok jest ciepły czy nie.

Ocean to 70% pow. Ziemi, i co za tym idzie to ogromny, i ogromnie inertny (!) jej rezerwuar. Zakładanie, że nie występują z tego tytułu istotne przesunięcia, to tak jakby założyć, że go po prostu w ogóle nie ma…

http://climatechange1.wordpress.com/2009/08/18/sea-level-data-exposes-el-ninos-secret/ – tak np. wpływa na poziom oceanu oscylacja ENSO jej RF – czyli coś co rzekomo nie istnieje, nie istniało…

A ja nic nie poradzę, że i u nas na Pomorzu w maksimum lub ok. maksimum a.s. są ostre zimy. A np., by nie być gołosłownym, to zima 1995/96 była w moich obserwacjach tak podobna to tej z 2005/6…, nawet najzimniejsza dekada w miesiącu styczniu była w obu latach ta sama…
1997 – 2007 – tutaj rozkład i wielkość opadów zmierzone przeze mnie w mojej stacji – były „szokująco” – niewiarygodnie podobne…

Co ja też poradzę, że u mnie cykl 8,3 letni to może średnio dla 30-40 lat by się sprawdził a i to marnie?
Ja mam prognozować pogodę na okres wegetacyjny, tak by rolnicy nie sieli, sadzili za wcześnie lub za późno, czyli np. nie sieli i sadzili przed zbliżającą się suszą; wiedzieli, czy czekać ze żniwami czy lepiej – mimo nie pełnej – woskowej dojrzałości ziarna; zdążyć przed okresami ulew.
U mnie się najbardziej sprawdza w skali miesięcy czy pór roku, właściwie bardzo dobrze znany w meteorologii i udowodniony, cykl ok. 20-22 letni + lekka modyfikacja „by” ENSO i, od czasu kiedy zaczęła się dominacja frekwencji cyrkulacji południowych (SE i szczególnie SW) oraz Pn. (N i NW – ale ta wersja chłodniejsza), jedynie w bardzo niewielkim stopni „by” NAO.

Czynników wpływających na klimat lokalny jest wiele i są one często również tylko lokalne. Dobry prognostyk powinien znaleźć jednak ten „główny argument”, jak mawiał (tłumacząc w sposób uproszczony z angielskiego) mój „mistrz” prof. Cz. Koźmiński; czyli główny czynnik determinujący przebieg pogody…

25 08 2009
Arkadiusz Semczyszak

a z blogu climatechange to najbardziej podoba mi się ten fragment z najnowszego postu z dnia 22 sierpnia:
„It is apparent that cycles of warming in the tropics contributed strongly to the increase in global temperatures between 1978 and 1998. The forces that control the temperature of the stratosphere influence the flux in ice cloud cover in the subtropics and thereby the frequency and intensity of warming events in the tropics. The role of cirrus cloud in determining the flux of temperature at the surface is currently misunderstood. This misunderstanding is a product of reliance on greenhouse theory in complete defiance of the evidence that other factors overwhelm and negate the response to the increase in trace gas content. As the upper atmosphere warms in subtropical latitudes cirrus evaporates and the surface manifestly warms. It does not cool. The IPCC has it the other way round. It maintains that cirrus cloud traps heat and warms the surface. THIS THEORY IS COMPLETELY AT ODDS WITH OBSERVATION. It should be consigned to the scrapheap of intellectual thought along with Lysenkoism.[…]

…czyli po polsku teoria a la Łysenko…

…i na koniec, by przejść od szczegółu do ogółu, dam to z tejże strony:

„The atmosphere is not amenable to modeling that treats the globe as a closed system. Our understanding of atmospheric processes is elementary. Mathematicians who do not appreciate that the basic parameters driving climate are externally imposed and forever changing, are a hindrance to progress and best employed elsewhere.”

„It is unnecessary to invoke the increase in the concentration of trace gas concentration in the atmosphere as a cause of surface temperature change. This pattern of thought is NONSENSE. [!!!]”

25 08 2009
pd

„A ja nic nie poradzę, że i u nas na Pomorzu w maksimum lub ok. maksimum a.s. są ostre zimy. A np., by nie być gołosłownym, to zima 1995/96 była w moich obserwacjach tak podobna to tej z 2005/6…, nawet najzimniejsza dekada w miesiącu styczniu była w obu latach ta sama…”

Ale ja chcę, żeby Pan jednak zauważył, że rok 1996 był w Polsce miejscami najzimniejszy od 1956, a rok 2006, mimo chłodnej zimy, jednym z cieplejszych. Co ciekawe w górach zima wcale do najzimniejszych nie należała, co więcej styczeń 2006 na Śnieżce był miesiącem ciepłym. No chyba, że nagle Pan stwierdzi, że aktywność słoneczna odnosi się tylko do stycznia, lub jej efekty widać tylko na Pomorzu.

„1997 – 2007 – tutaj rozkład i wielkość opadów zmierzone przeze mnie w mojej stacji – były “szokująco” – niewiarygodnie podobne…”

Zaczyna Pan mocno przesadzać. Akurat kwestia opadów jest najmniej możliwa do prognozowania – przy tej samej sytuacji synoptycznej ich rozkład może być bardzo różny. Zamiast patrzeć na rozkład i wielkość opadów, powinien Pan się odnieść do sytuacji synoptycznej. No i nie wiem, czy chodzi o opady w porze letniej, zimowej, czy przez cały rok 1997 i 2007.

Co mamy powiedzieć w tym roku mieszkańcom Ziemi lubuskiej? Biorąc Zieloną Górę powiemy, że faktycznie – suma opadu podobna do 1999, widzimy analogię. Biorąc leżące nieopodal Słubice analogii już brak.

Szukanie analogii pomiędzy „podobnymi” latami to ślepa uliczka, proszę mi wierzyć. Wystarczy przypomnieć, jak w 2006 roku wieszczono chłodne lato, bo „zima 2005/6 była podobna do 1995/6”.

26 08 2009
Arkadiusz Semczyszak

„Szukanie analogii pomiędzy “podobnymi” latami to ślepa uliczka”,
– jeżeli stosujemy liniowe metody analizy – czyli np. prostą korelację i regresję, to tak.
Ale dla mego regionu, gdybym się oparł na tym co mówiło większość prognoz a propos newralgicznego dla rolników maja i początku czerwca br., (prognozowano: często upalnie i z średnią do niskiej ilością oraz częstotliwością opadów) to mówiłbym np. – czekajcie bo w maju będzie sucho, sadźcie np. kapustę dopiero w czerwcu… Ja jednak sprawdziłem wszystkie lata, do roku 1991 wstecz, w których wystąpił suchy i ciepły kwiecień. Otóż jedynie raz po takim kwietniu zanotowałem suchy i naprawdę gorący maj…
Podam Panu inne porównanie: w latach 1998 i 2008 wystąpił u mnie bardzo podobny przebieg temperatur i rozkład opadów, ale zarówno temperatury jak i opady były niższe w roku 2008 w porównaniu z 98, ale dla mnie to oczywista różnica – w 2008 była La Nina a w 98 wiadomo co…
Nie uwzględnianie decydującej roli ENSO – głównego transformera a.s., dla przebiegu pogody – zwłaszcza nasilenia zjawisk; nieomal w każdym zakątku świata…

P.S. Owszem korzystam z przeróżnych „oficjalnych” prognoz ale one, szczególnie dla okresów newralgicznych, się zbyt często nie sprawdzały, lub były nieprecyzyjne…
Wziąłem więc „sprawy w swoje ręce”, na zasadzie że trzeba przeanalizować każdą, nawet najbardziej nieprawdopodobną i niezgodną z oficjalną „prognostyką”, możliwość…, i wyszło mi: raz – to co wyżej opisałem; i dwa – co nie bez znaczenia dla mego „ego”, liczne podziękowania od rolników…

26 08 2009
pd

„prognozowano: często upalnie i z średnią do niskiej ilością oraz częstotliwością opadów”

Kto prognozował?

„Podam Panu inne porównanie: w latach 1998 i 2008 wystąpił u mnie bardzo podobny przebieg temperatur i rozkład opadów, ale zarówno temperatury jak i opady były niższe w roku 2008 w porównaniu z 98, ale dla mnie to oczywista różnica – w 2008 była La Nina a w 98 wiadomo co…”

Teraz pisze Pan jawnie bzdury. Czy zadał sobie Pan trud sprawdzenia danych za 1998 i 2008 dla obszaru Polski? Chyba nie, bo to jest akurat przykład na BRAK WPŁYWU ENSO na klimat w Polsce!

Chociażby w Warszawie 2008 był o 1.6 stopnia CIEPLEJSZY niż 1998. Podobnie było i gdzie indziej. Okres styczen-marzec był w 2008 w Warszawie cieplejszy o 0,9, marzec-maj cieplejszy o 0,2, czerwiec-lipiec cieplejszy o 1,3, wrzesień-listopad cieplejszy w 2008 aż o 3,0.

W całej Polsce rok 1998 był średnio ciepły (bardziej klasyfikowany jako ‚w normie’), zaś 2008 jednym z najcieplejszych w historii!
Zaczynam się mocno zastanawiać, skąd Pan czerpie dane, bo to co Pan napisał powyżej to bzdura. W tej chwili nie mogę się dostać do map temperatury – takowe znajdzie Pan w „małych rocznikach statystycznych”. Ale dla przykładu można podać to:

http://www.imgw.pl/index.php?view=article&id=96%3Aklasyfikacja-termiczna-miesicy-i-roku-&option=com_content&Itemid=98

Więc jak to jest z tym oddziaływaniem ENSO? 1998 – norma w czasie El Nino, 2008 w Polsce bardzo ciepło podczas La Nina i minimum aktywności słonecznej.

„Nie uwzględnianie decydującej roli ENSO – głównego transformera a.s., dla przebiegu pogody – zwłaszcza nasilenia zjawisk; nieomal w każdym zakątku świata…”

Właśnie Pan to ładnie wyżej uwzględnił. Skąd Pan wziął bajkę o cieplejszym 1998 roku w Polsce? Przecież zapewne ma Pan dostęp chociażby do GHCN…

Powtarzam Panu – na stopniu lokalnym nie ma ŻADNEGO odzwierciedlenia pomiędzy ENSO, aktywnością słoneczną a temperaturą.

26 08 2009
Arkadiusz Semczyszak

…a odnośnie 1997 – 2007 – opady – analizowałem miesiące od marca do października włącznie.
…a porównanie: lato 1996 – 2006 to przypadek rzeczywiście ciekawy.
U mnie było dla III dek czerwca 96 – średnio 24,8 st. C, maks. 32,6 st. C. Lipiec 96 to rzeczywiście zimno – średnia 15,7 i bez temp. ponad 25 st…., ale sierpień 96 był już ciepły a nawet chwilami upalny – dla każdej dekady maksima ponad 29 st. C. Opady w 1996 były dla lipca rekordowe dla 20-lecia, ale dla sierpnia bliskie zeru…
W roku 2006 czerwiec był identyczny jak w 96: do 3 dekady dość zimny i mokry, później upalny. Lipiec natomiast zamienił się z sierpniem – w porównaniu z 96. O ile w lipcu 06 było upalnie i poniżej 5 mm opady, to w sierpniu 06 było wyraźnie chłodniej niż w lipcu 06, opady (zwłaszcza pod koniec) były bardzo wysokie i lekkie przymrozki wystąpiły na początku września, co u nas zdarza się niezwykle rzadko.
Wytłumaczenie tej „zamiany” jest proste: świat był w innym pk. La Nina w 1996 i 2006 (tutaj tj. 06, ponadto La Nina była krótka i gwałtowna – http://ncwatch.typepad.com/.shared/image.html?/photos/uncategorized/2007/11/29/pdo_graphic.jpg).

26 08 2009
Arkadiusz Semczyszak

…a w skali świata to rok 2006 w okresie letnim, jak i przez większy okres swego trwania, to aż taki ciepły nie był: http://www.warwickhughes.com/agri/da_msusoi0208.gif.

26 08 2009
pd

Coś mi odpowiedź nie przechodzi, być może czeka na moderację.

26 08 2009
pd

Poprzednia przeszła, więc postaram się odpowiedzieć jeszcze raz:

„1996 – 2006 to przypadek rzeczywiście ciekawy.
U mnie było dla III dek czerwca 96 – średnio 24,8 st. C, maks. 32,6 st. C. Lipiec 96 to rzeczywiście zimno – średnia 15,7 i bez temp. ponad 25 st…., ale sierpień 96 był już ciepły a nawet chwilami upalny – dla każdej dekady maksima ponad 29 st. C”

Myli Pan czerwce – było dokładnie odwrotnie.
Ponieważ pisał Pan o Pomorzu, odniosę się do Koszalina:

Czerwiec 2006
http://tinyurl.com/n7kl4w
Czerwiec 1996
http://tinyurl.com/n5vuoq

W 1996 ciepła była pierwsza dekada, potem zrobiło się wręcz zimno. Ponieważ dobrze to pamiętam, więc Pańskie dane są błędne.

„W roku 2006 czerwiec był identyczny jak w 96: do 3 dekady dość zimny i mokry, później upalny”

Nie prawda. Były to czerwce skrajnie różne, co widać po powyższych linkach. W czerwcu 1996 najcieplejsza była pierwsza połowa, w 2006 druga. W 1996 najzimniejsza była III dekada, w 2006 III dekada była najcieplejsza.

„lekkie przymrozki wystąpiły na początku września, co u nas zdarza się niezwykle rzadko”

Przymrozki w 2006? To ciekawe i symptomatyczne, że się Pan tu na te wrześnie powołuje. Co ciekawe – znów Pan nie trafia! Wrzesień 1996 należał do najzimniejszych w kraju w ciągu ostatnich 50 lat, wrzesień 2006 należał do jednych z najcieplejszych:

Wrzesień 1996, Koszalin:
http://tinyurl.com/nypb2d
Wrzesień 2006 Koszalin:
http://tinyurl.com/mdnhgg

„Wytłumaczenie tej “zamiany” jest proste: świat był w innym pk. La Nina w 1996 i 2006 (tutaj tj. 06, ponadto La Nina była krótka i gwałtowna”

Pańskie dane są błędne. Jednak nie wątpię, że nawet, jeśli zmieni Pan dane, to poglądu nie. A jednak przyznać trzeba, że w świetle powyższego znów wychodzi na to, że ENSO ma sie do naszego klimatu jak pięść do nosa. Nie ma żadnego podobieństwa pomiędzy latem 2006 i 1996, co usilnie próbuje Pan tu wmówić:

Czerwiec
2006
Czerwiec bardzo ciepły. Najcieplejsza III dekada
1996
Czerwiec dość ciepły. Najcieplej gdzieś do 13 czerwca. Potem bardzo zimno, najzimniejsza III dekada.

Lipiec
2006
Wyjątkowo upalny. Odchylenie dla Wielkopolski i Ziemii Lubuskiej dochodzi, lokalnie przekracza +6
1996
Wyjątkowo chłodny. Odchylenie od -1 do -2

Sierpień
2006
Temperatura nieco poniżej normy i deszczowy, szczególnie na Dolnym Śląsku – tam miesiąc lokalnie rekordowo wilgotny. Na pozostałym obszarze temperatury raczej w pobliżu normy.

1996
Sucho – temperatura nieco powyżej normy.

27 08 2009
neutralny506

Odpowiedź zatwierdzona. Każda odpowiedź, która zawiera więcej niz jednego linka czeka na moderacje/ potwierdzenie- zabezpieczenie przed szpamem. Pozdrawiam

31 08 2009
Lukasz

Pozwole sobie zabrać glos, co do Elnino napewno nie bedzie silne, prognozowane jest na +2 stopnie, chodź obecnie i to jest wątpliwe, za to ocean atlantycki szczególnie jest środkowa część jest chłodniejsza o -19,5 a południowa o -2,45 i taka systuacja jest praktycznie od poczatku sierpnia. Natomiat Panie Arkadiuszu przy takim stanie skad jest wiadomo ze zima bedzie ciepla i ze na poludniu kontynentu beda staly wyze? Bo ja nie jestem tego taki pewien ze temperatura tej zimy i jesieni bedzie stosunkowo wysoka.

31 08 2009
Lukasz

Oczywiscie chodzilo mi o -1,95, moj blad

31 08 2009
pd

W tej chwili prawie nikt nie prognozuje odchylenia ENSO na poziomie +2. Z modeli dynamicznych jedynie COLA CCSM3 daje +2,2. NCEP CFS do +1,7.

http://iri.columbia.edu/climate/ENSO/currentinfo/SST_table.html

31 08 2009
Lukasz

Co wiecej, niektore wiazki z twojego linku prognzouja przejscie w stan neutralny, chociaz znawcy twierdza ze grozi nam nowy typ Elninio http://www.polskieradio.pl/nauka/artykul.aspx?id=104761. Jak do tej pory najbardziej prawdopodobny przyczyna powodzi 1997 przypisuje sie wlasnie Elnio i ciepla zime z 2006/2007, (ten niemarawy wyz z grudnia i cieply i suchy grudzien 2006), ale oficjanych dowodow nie ma, jest wiele innych czynnikow wplywajacych na pogode i nie mozna trkatowac ze tylko elninio powoduje ciepla zime. Co wiecej NAO tez nie decyduje o zimie, styczen 2006 dodanie NAO, rekordowe mrozy, luty 2009 neutralne NAO zima normalna, natomiat styczen 1997 mial nao ujemne a byl miesacem rekordowo chlodnym,

31 08 2009
pd

Bardzo trudno wiazac El Nino 1997 z powodzia w Polsce z jednego prostego powodu. W czasie powodzi El Nino dopiero sie zaczynalo. Odchylenie SST z trzech miesiecy poprzedzajacych powodz ’97 wynioslo jedynie +0,8. podobne zdarzalo sie wielokrotnie.

Co do NAO. Prognozy na zime w oparciu o NAO opiera sie nie na zimowych wskaznikach. Bierze sie bodajze NAO z poznej wiosny lub lata roku poprzedniego. Byc moze dlatego MetOffice prognozuje w tym roku chlodna zime w Polsce.

Co do zimy 2006 – w Europie nie byla juz taka chlodna. W zasadzie juz na wschodzie Niemiec bylo duzo cieplej niz w Poslce (w sensie odchylen od normy).

31 08 2009
Lukasz

A co powiesz o Elninio z 2006 (wyjatkowo cieply grudzien), Jesli tak to zimowe nao wplywa na pogode latem, i np ujemne wartosci w miesiacach styczen,luty powoduje ze lato jest cieple i suche,styczen i luty 2008 maja wzgledne neutralne wskazniki,lekko dodatnie wiec lato tego roku bylo i troche suche i wilgotne, sierpien pod dominacja wyzow a czerwiec nizow i lipiec przejsciowy, wplyw nao na pogode moze obrazowac link http://www.cpc.noaa.gov/products/intraseasonal/z200anim.shtml
A jest jakas korelacja miedzy elninio/lanina a NAO, rok temu w lato NAO- a panowala Laninia. Podaj mi linka do tej kalkulacji metoffice. Od trzech lat latem mamy NAO ujemne, slaba cyrkulacje strefowa, wiec nie leje caly czas i przewaza pogoda w miare ladna,(nie leje codziennie przez tydzien, lub dwa), chodzi mi o sierpien i lipiec, ale np sierpien 2006 byl deszczowy a lipiec 2006 wyjatkowo suchy i upalny, w kwietniu 2005 nao bylo dodadnie, lipiec 2004 odpowiednio mial dadanie NAO a sierpien llekko ujemne

31 08 2009
pd

Powiem, ze w 2002 roku El Nino bylo silniejsze, niz w 2006, a grudzien byl mimo to o 11 stopni zimniejszy. To oznacza, ze ten, kto szuka korelacji El Nino – pogoda w Polsce, szybko sie przejedzie.

Prognoza MetOffice
http://www.gfspl.rootnode.net/blog/index.php?entry=entry090828-153708

31 08 2009
pd

Co do NAO latem. W tym roku, mimo wybitnie ujemnego NAO latem, mielismy sporo deszczu. Wynika to z faktu, ze deszcz ten nie byl generowany przez nize atlantyckie. Stad kolejna korelacja typu – ujemne NAO – suche lato – odpada.

31 08 2009
Lukasz

Ujemne NAO to brak nizow atlantykich i tak bylo, nize z poludnia to nie nize atlantyckie NAO zeszlego roku zima bylo lekko ujemne wiec na atlantyku latem byla cisza, sporadyczne fronty i takie bylo latem 2009, co do zimy 2002, latem 2001 NAO bylo lekko ujemne,a wczesna wiosna bylo dodatnie, a zima byla zimna,

31 08 2009
Lukasz

Wligotny byl tylko czerwiec, lipiec zwlaszcza jego druga polowa byla upalna i sucha, fronty szly jak szly z SW na NE, sierpien natomiat byl sloneczny,czasami sie zdarzaly jakies opady zwiazne z forontami idacymi z zachodu ale najczesciej pogode w Polsce ksztaltowaly wyze ulozone na SE i S od Polski, czasami na SW. Obadow bylo znacznie mniej, wiec nie lalo przez cale lato

31 08 2009
Arkadiusz Semczyszak

„Co ciekawe – znów Pan nie trafia!”
Przepraszam, że tak późno odpowiadam ale obowiązki nie zawsze pozwalają.
1. Koszalin a byłe szczecińskie… to nieomal dwie różne rzeczy. Mam przyjemność żyć w województwie, gdzie mamy klimat chyba najbardziej zmienny w skali obszarowej – województwa. Goleniów, Lubczyna, Szczecin, po Gryfino – to miejsca z najłagodniejszym klimatem w Polsce, obok mych stron rodzinnych – Dolnego Ślaska oczywiście. Drawsko Ińsko to z kolei prawie Suwałki.
A klimat lokalny ? Rządzi sie bardzo lokalnymi własnymi prawami często…
„How unusual is the recent series of warm years?”, „Under two statistical null-hypotheses, autoregressive and long-memory, this probability turns to be very low: for the global records lower than p = 0.001, and even lower for some REGIONAL records.” (Zorita, 2008).
2. Dane nasze często znacznie różnią się od tych z Szczecin Dąbie. Sądy szczecińskie często jednak wolą korzystać z naszych danych, jako typowych dla niezurbanizowanych terenów regionu. Dane te najczęściej spisuję osobiście z termometrów naszej stacji, czasami robi to stażystka. Jeżeli więc „nie trafił” to termometr nie ja. Co do czerwca 1996 podałem dane dot. dekad. Rzeczywiście 8-9 czerwca mieliśmy najwyższe temperatury maks: 31,6 i 32,2, przeoczyłem to, ale średnie…
Co do wpływu 10-11 letniego cyklu słonecznego na pogodę polecam najnowszą pracę amerykańsko-niemiecką – tutaj: http://wattsupwiththat.com/2009/08/27/ncar-spots-the-transistor-effect-small-solar-activity-fluctuations-amplify-to-larger-climate-influences/, jest tylko skrót i komentarz, ale myślę, że wystarczy.

3. Na Pana stronę często zaglądam – ciekawe dane i zebrane w jednym miejscu, co ważniejsze.

4. Cykl 10-11 letni to dla mnie tylko i aż „szkielet” prognoz (znalezienie takiego „szkieletu” – podstawy dla regiony to jednak jest najważniejsze), ale w znaczących często szczegółach, trzeba przeanalizować wiele danych i wybrać te decydujące. W tym roku występują 1- 2 (3) tygodniowe przesunięcia. Nie twierdzę np., że październik 09 będzie u nas ciepły a listopad zimny jak 10 lat temu. Wg mojej prognozy jednak druga połowa września i pierwsza października mogą być zimne lub bardzo zimne, bo El Nino lubi robić nam takiego psikusa.
Być może będzie jednak tak jak na Pana stronie dla Polski. Tą prognozę podaję jako alternatywną.

P.S. „Agroprognozę” meteo robię tylko dla byłego szczecińskiego, dla koszalińskiego robią koledzy z oddziału terenowego. Oni są „leniwi” – z UE parę lat temu dostali jeden z nowszych modeli stacji meteo systemu Oregon specjalnie dla rolnictwa (mierzy np. zwilżenie liści, ustala prognozy dla epidemii chorób i gradacji szkodników itp.); i… mniej niż ja się muszą męczyć.

31 08 2009
pd

„1. Koszalin a byłe szczecińskie… to nieomal dwie różne rzeczy. Mam przyjemność żyć w województwie, gdzie mamy klimat chyba najbardziej zmienny w skali obszarowej – województwa. Goleniów, Lubczyna, Szczecin, po Gryfino – to miejsca z najłagodniejszym klimatem w Polsce, obok mych stron rodzinnych – Dolnego Ślaska oczywiście. Drawsko Ińsko to z kolei prawie Suwałki.”

Raczy Pan żartować ponownie. Doskonale Pan wie, że klimat lokalny to klimat lokalny, a odchylenia od normy to odchylenia od normy. Te drugie będą niemalże identyczne dla dużego obszaru. Wręcz są identyczne dla Koszalina I Zielonej Góry. Także w Szczecinie przebieg pogody był zgodny z tym, co napisałem powyżej.

„Dane nasze często znacznie różnią się od tych z Szczecin Dąbie. Sądy szczecińskie często jednak wolą korzystać z naszych danych, jako typowych dla niezurbanizowanych terenów regionu. Dane te najczęściej spisuję osobiście z termometrów naszej stacji, czasami robi to stażystka. Jeżeli więc “nie trafił” to termometr nie ja. Co do czerwca 1996 podałem dane dot. dekad. Rzeczywiście 8-9 czerwca mieliśmy najwyższe temperatury maks: 31,6 i 32,2, przeoczyłem to, ale średnie…”

Panie Arkadiuszu… Naprawdę, proszę zobaczyć jak schodził chłód w trzeciej dekadzie czerwca 1996, i zobaczyć gdzie dotarł… Ciekawe, że te Pana niezurbanizowane tereny okazują się znacznie cieplejsze, niż Szczecin Dąbie.

Napisał Pan

„U mnie było dla III dek czerwca 96 – średnio 24,8 st. C, maks. 32,6 st. C. ”

Tymczasem w Szczecinie NAJWYZSZA maksymalna temperatura III dekady czerwca to +21,1. Tylko jeden dzień III dekady czerwca 1996 był dniem letnim – osiągnął średnią +15,3. Po 12-ym czerwca w Szczecinie temperaturę pow. 25 zanotowano dopiero 11 sierpnia… I Pan tu pisze o podobienstwach z 2006…

Stad wnioskuje, ze ma Pan dane bledne. To co Pan napisal jest po prostu niemozliwe.

Nadal Pan nie widzi, jak bardzo anciągane jest to co Pan pisze? El Nino lubi nam robić takie psikusy? W ten sposób pod El Nino, czy La Nina Pan podepnie wszystko. Byl cieply wrzesien i bylo El Nino? Aha! To wina El Nino, byl cieply wrzesien i byla La Nina? Aha to wina La Nina…

Oczywiscie, druga polowa wrzesnia i pierwsza polowa pazdziernika moga byc zimne, ale nie bedzie to wynikiem El Nino.

31 08 2009
Łukasz

Według http://www.wetterzentrale.de/topkarten/fsreaeur.html, chłod z czerwca 1996 roku siegnął w największych rozmiarach Polski,Niemiec i Francji dane z 25 czerwca a np 22 czerwca siegnal Wysp Brytyjskich, ale w tym czasie Polsce zrobilo sie troche cieplej, 29 czerwca zrobilo sie troche cieplej, w tym czasie w czerwcu 2006, oczywisce taka pogoda Panowala dzieki ukladom wysokiego cisnienia na NW Europy, NAO poprzedniej zimy bylo dodatnie (1995)!

4 08 2013
sea horizon psf

This website truly has all the info I needed about
this subject and didn’t know who to ask.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s




%d bloggers like this: